czwartek, 14 sierpnia 2014

Bijące Serca

- Podaj mi dłoń - poprosił szeptem.
Spojrzała na niego jak na idiotę. Z całych sił trzymała się poręczy i nie zamierzała jej puszczać dla niego. 
 - No podaj, nie bój się - kusił ją.
 - Nie podam.
 - Dlaczego?
 - Bo nie.
Odepchnęła się od poręczy mostu na piętach. Wiatr wiał w jej stronę. Lubiła, kiedy dmuchał jej prosto w twarz. 
 Wziął jej dłoń siłą. Przyłożył do swojego serca i zamknął oczy.
 - Czujesz jak bije? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź. - Chciałabyś, aby twoje przestało tak pięknie bić?
 - Może moje wcale nie bije?
Otworzył oczy i spojrzał na nią. Bez cienia skrępowania czy wstydu przyłożył swoją większą dłoń do jej serca muskając jej pierś. Wciągnęła powietrze do płuc.
 - Bije - odezwał się z uśmiechem na ustach. - Trzepocze.
Opuścił dłoń, odetchnęła. Jeżeli miało to za zadanie jej pomóc oderwać się od śmierci, to wcale nie pomogło. Dalej chciała ze sobą skończyć, skończyć to wszystko. Uciec od tego, co tak bardzo ją raniło. 
 - Tak - odpowiedziała mu wreszcie - chciałabym, aby przestało bić.
 - Nie mów tak.
 - Dlaczego? To prawda. Chciałabym umrzeć. - Po chwili jednak dodała: - Boję się śmierci.
Pokręcił głową.
 - Sama nie wiesz czego chcesz. Nie zasługujesz jednak na śmierć - stwierdził poważnie. - Jesteś za dobra na tak wczesną śmierć.
 - I może to jest cały mój problem.
Jej słowa rozwiał wiatr.